Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2015

Hollywood w Maroku

Postanowiliśmy wybrać się na 1-dniową wycieczkę w góry Atlas i na marokańską pustynię. Spontanicznie zdecydowaliśmy się na operatora, a za całą imprezę zapłaciliśmy 500 dirham (ok. €50). Start spod stacji Bab Doukkala o godzinie 7.30 rano, niestety musieliśmy wziąć poprawkę na tamtejsze poczucie czasu i na nasz autobus czekaliśmy dodatkową godzinę... :) Przejazd drogą Tizi n'Tichka może wywołać niezłe mdłości, a osoby z chorobą lokomocyjną powinny szczególnie uważać, bo ilość zakrętów i serpentyn jest niezliczona. Ta górska droga została zbudowana w 1936 roku przez francuską armię, a jej najwyższy punkt przebiega na wysokości 2260 m n.p.m. i jest to najwyżej położony przejazd gorski w północnej Afryce.


Dzień i Noc

Ogród szyty na miarę
Ogród Majorelle wybudowany i zaaranżowany w 1924 roku przez Jacques Majorelle, francuskiego malarza, w 1980 roku został uratowany przed zburzeniem przez samego Yves Saint-Laurent. Udostępniony do publicznego zwiedzania, raczy intensywnymi kolorami i przerównymi odmianami kaktusów do dnia dzisiejszego. Małe baseny, fontanny czy las bambusowy, tworzą prawdziwe sanktuarium zieleni i spokoju, pod warunkiem, że nie ma zbyt wielu turystów, gdyż sam ogród nie jest specjalnie duży. Chwilami ogród wydaje się być przytłoczony swoim bogactwem roślinnych kształtów i form, podobno reprezentujących pięć kontynentów. Prócz uroków natury na zwiedzających czekają Muzeum Berberów i Galeria Miłości YSL z jego projektami kartek, które wysyłał swoim przyjaciołom i stałym klientom z okazji nowego roku, mała księgarnia i kawiarnia - droga jak na standardy marokańskie, ale bardzo przyjemna. Muzeum oficjalnie zostało otworzone w 2011 roku. W swoich zbiorach posiada biżuterię, broń, wyroby …

Polskie to coś...

Pamiętacie reklamę Prince Polo z Islandią w tle i Gunnara, który wybrał się w podróż do Polski w poszukiwaniu polskiego tego czegoś?


My pojechaliśmy na Islandię i sprawdzaliśmy czy "polskie to coś" smakuje równie dobrze tam jak u nas... ;) I wiecie co? Smakuje!

P.S. To nie jest wpis sponsorowany

Jak bogaty Europejczyk w Afryce

Jeżeli macie "trochę" wolnej gotówki, którą chcielibyście zainwestować, bądź marzycie o tym by rzucić wszystko w cholerę, sprzedać co macie i przenieść się do zupełnie odmiennego kulturowo i klimatycznie kraju, to czemu by nie kupić riadu w Maroku i tam zamieszkać? Przy okazji wynajmować pokoje turystom i zarabiać na tym spore pieniądze? W sieci aż roi się od stron z ofertami zakupu nieruchomości do remontu, w Marrakeszu, Essaouirii czy Fezie. Na taki szalony pomysł wpadła Cathy, nasza gospodyni z Airbnb. Prowadziła we Francji swój własny biznes, w którym osiągała większe bądź mniejsze sukcesy. Pewnego dnia postanowiła zmienić swoje życie o 180 stopni, zostawić wszystko we Francji, łącznie z 20-sto letnim synem i wyjechać do Maroka. I tak, pomimo sprzeciwu rodziny i przyjaciół, spakowała walizkę, aby pewnego dnia stanąć w samym środku zatłoczonego Jemaa El Fna, bez żadnego konkretnego planu na przyszłość. Marokańska przygoda Cathy stanęła na zakupie 3-piętrowego riadu w Medi…

Wszystko co dobre....

Powoli zataczaliśmy koło a nasza podróż dobiegała końca. Deszcz postanowił nam towarzyszyć do ostatniego dnia. Przed ostatecznym pożegnaniem z naszą srebną strzałą i pełnym zamknięciem islandzkiej pętli zatrzymaliśmy się jeszcze w kilku miejscach. Krýsuvík - Seltún, geotermalny teren podobny do Hverir ale znacznie mniejszy, gdzie energia wulkaniczna utworzyła gorące strumienie, buchające parą gejzery i pomalowała ziemię na przeróżne kolory. Do 1000 metrów pod ziemią, temperatura sięga nawet 200°C, na samej powierzchni bajora błotne osiągają temperaturę około 80 - 100°C dlatego też, dla własnego bezpieczeństwa, należy chodzić po wyznaczonych kładkach.