Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2015

Jak u Hitchcock'a

Jadąc na Islandię marzyło mi się przekroczenie koła podbiegunowego. Tak się złożyło, że nasz przyjazd do Dalvíku nie pokrył się z rozkładem promów na wyspę Grímsey. Lot z Akureyri byłby dużą rozrzutnością (ok €60 na osobę w jedną stronę), więc postanowiliśmy pojechać do Raufarhöfn, skąd według Lonely Planet, była możliwość popłynięcia łodzią w Ocean Północnoatlantycki i przekroczenia magicznej granicy koła podbiegunowego. Po żmudnych poszukiwaniach firmy Arctic Travel i kontakcie telefonicznym dowiedzieliśmy się, że usługa ta nie jest już dostępna, a firma się zamknęła. Ależ byłam rozczarowana... :( Wpatrując się jednak w mapę Islandii wpadłam na pomysł trasy do Hraunhafnartangi - jednego z najbardziej wysuniętych na północ krańców wyspy. Dojazd nie był najlepszy, ale też nie gorszy od tego na fiordach wschodnich



Piekielne źródła

Víti, islandzkie piekło... powstałe w 1724 roku - jeden z wielu odpowietrzaczy centralnej Krafli. Ten krater o średnicy 320 metrów, wypełniony turkusowo-mleczną wodą, sąsiaduje z bliźniaczymi wrzącymi i bulgoczącymi jeziorkami, które przypominają o dawnej aktywności i destrukcyjnej erupcji Mývatnseldar ("Mývatn fires"). Po serii eksplozji, trzęsień ziemi, ognia i płynącej lawy trwajacych 5 lat, pozostał oszałamiający widok i oczywiście wszechobecny smród zgniłego jaja.