Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2014

3... 2... 1... Start!

Kochani! 
Nie będzie nas krótki czas. 
Wyruszamy na podbój krainy Gunara i Baldura by sprawdzić czy Prince Polo rzeczywiście należy to islandzkich przysmaków. Bedziemy się mierzyć z surowością natury w czystej postaci i swoimi własnymi ograniczeniami.  Plan jest taki, że go nie ma :) To znaczy jakiś tam zarys jest, ale stawiamy na spontaniczność i naszą pomysłowość. Chcemy pochodzić po górach, wymoczyć tyłki w ciepłych strumieniach, nacieszyć się dłuuuuuugim dniem i krótką nocą... :) Cztery kółka mamy, zielony mobilny domek (czytaj namiot) spakowany - a reszta sama się jakoś zorganizuje. Nie bedziemy pisać na bieżąco, relacja dopiero po powrocie. Jeżeli będziecie jednak ciekawi co się z nami dzieje, zaglądajcie na naszego facebooka lub instagram, w miarę możliwości postaramy się dawać głos :D

W wielkim korku do Cork

W Irlandii mieszkamy parę lat i już co nieco udało nam się zobaczyć poza Dublinem. Tak się do tej pory składało, że albo wyjeżdżaliśmy na północ, albo na zachód wyspy. Najbliższe okolice stolicy też są nam całkiem dobrze znane. Niejednokrotnie rozmawialiśmy o tym że musimy pojechać na południe i zobaczyć drugie największe miasto zielonej wyspy, Cork.  Często tak jest, że z takich rozmów zupełnie nic nie wynika, a plany zostają zepchnięte w daleką, bliżej nieokreśloną przyszłość. Tym razem od teoretyzowania przeszliśmy do czynów, a że zbiegiem okoliczności pojawiła się ciekawa oferta noclegu na Living Social postanowiłam dłużej nie zwlekać. Wyjazd w piątek, powrót w niedzielę, przewidywany czas podróży ok. 2,5 godziny - naszym pierdzikółkiem 3 godziny z małym hakiem - to plan idealny na krótki city break. W rezultacie na miejsce udało nam się dojechać późnym wieczorem po przeszło 4 godzinach, wzmożony ruch na wyjeździe z miasta, do tego roboty drogowe i deszcz, ogólnie nic nam nie sprz…

Wielki Budda Tian Tan i wioska Tai O

Tego dnia postanowiliśmy wybrać się do wioski Ngong Ping położonej na wyspie Lantau, celem poobcowania z dziką naturą Hong Kongu i przy okazji zobaczenia Wielkiego Buddy. Do samej wioski, położonej 500 m n.p.m. można się dostać między innymi kolejką linową, z której rozpościera się widok na zatokę Tung Chung, lotnisko Hong Kongu, płaskowyż Ngong Ping czy na Morze Południowochińskie. Rozpisywać się tutaj w zachwytach nie będę nad tymi widokami gdyż i tym razem za sprawą mgły (podobnie jak na górze TianMen) niewiele było nam dane zobaczyć.  Wioska Ngong Ping to buddyjsko-komercyjny kompleks turystyczny jakich wiele w Chinach kontynentalnych. Sklepy z rękodziełem i przeróżnymi pamiątkami, restauracje, pijalnie herbaty - wszystko dla ciała ale też dla duszy, bo to własnie tutaj znajduje się Monasterium Po Lin z górującym nad okolicą Wielkim Buddą z bronzu, największym na świecie siedzącym posągiem, który przyciąga pielgrzymów z całego kraju. Do tej 34-metrowej figury wiedzie niemała liczba…

To był maj...

Majówka... też tak macie, że czekacie na nią całymi długimi, zimowymi miesiącami? To pierwszy wiosenny długi weekend (nie licząc Wielkanocy) kiedy to następuje wielkie pospolite ruszenie. Najczęściej uciekamy z miast w poszukiwaniu ciszy, spokoju i wytchnienia od codziennej bieganiny. Jedziemy na ryby, do lasu, na działkę... by rozpalić grillika - podobno to nasz ulubiony sport narodowy! Jak tylko pogoda dopisze chętnie zrzucamy z siebie grube ubrania i wystawiamy do słońca nasze spragnione oblicza. Chciałoby się zatrzymać ten weekend na zawsze.  W tym roku było podobnie, choć nasza majówka trwała 3 dni, a nie 4 jak w Polsce, czekaliśmy na nią ze zniecierpliwieniem. Po ciężkich i bardzo intensywnych tygodniach w pracy marzyliśmy o ciszy i spokoju na łonie natury. Niewiele myśląc postanowiliśmy wybrać się do Irlandii Północnej, ominąć Belfast i  zaszyć się na samym wybrzeżu. Wybór padł na Bushmills - niewielkie miasteczko wodą i whiskey płynące. To był strzał w samą 10tkę - ceny noclegó…