Przejdź do głównej zawartości

W oceanicznym zwierzyńcu

Od czasu do czasu chyba każdy z nas lubi przenieść się choć na chwilę do beztroskich i szalonych lat dzieciństwa. Nie myśleć o pracy, pieniądzach, rachunkach i innych zmartwieniach dnia codziennego. Z pewnością podróże same w sobie dają nam wytchnienie od tej całej rutyny ale co powiecie na wizytę w tematycznym parku rozrywki?
W Hong Kongu macie do wyboru 2 z nich, Disneyland Resort na wyspie Lantau i Ocean Park na wyspie Hong Kong. My zdecydowaliśmy sie na drugą opcje, gdyż oboje uwielbiamy wszelkiego rodzaju akwaria. Daniel oczywiście wolałby oglądać wszystkie wodne stwory na wolności nurkując, ale w moim przypadku wodna paranoja skutecznie niedopuszcza do zaistnienia sytuacji sprzyjającej zasmakowaniu tego wodnego sportu :D
Do Ocean Park najłatwiej dostać się autobusem numer 629 ze stacji metra Admirality. Bilet w jedną stronę kosztuje $10.6, wstęp do parku to koszt $320 dorosły i $160 dziecko do 11 roku życia. Warto popytać w hostelu o bilety gdyż często można je nabyć w cenach jak dla grup zorganizowanych (my zapłaciliśmy $280 za osobę).
A jakie atrakcje czekają na Was w tym magicznym świecie zwierząt, bajek i dziecięcej fantazji? 
W wielkim akwarium oczywicie wszelkiej maści stwory morskie, koralowce, płaszczki, rekiny, piranie i wiele wiele innych do spółki.









W Giant Panda Adventure bez wątpienia furorę robią Ying Ying and Le Le, dwie pandy wielkie od których nie można oderwać oczu, ale prócz nich znajdziecie tam również pandy małe, które sprytnie sie przed nami ukryły :)



Goldfish Treasures, to dla wielbicieli złotych rybek raj. Wielki regał z wbudowanymi akwariami, a w nich pełna paleta barw, kształtów i rozmiarów złotych rybek.

http://www.oceanpark.com.hk/html/en/park-experience/attraction-show/goldfish.html




Spektakularny Biegun Poługniowy to przede wszystkim 70 pingwinów z trzech gatunków, pingwin królewski, drugi co do wielkości pingwin na świecie, pingwin skalny, jeden z najmniejszych pingwinów na Ziemi i pingwin białobrewy. Ubierzecie się tylko ciepło bo w środku jest naprawdę zimno, jak na biegun przystało ;)

ten czarny maluch powalił nas na kolana, nie mogliśmy od niego oczu oderwać


W Arctic Adventure króluje lis polarny - piękne, puchate, białe cudo, do którego aż chciałoby się przytulić.


A na Biegunie Północnym morsy, foki i olbrzymi lew morski.



Las deszczowy to dom dla jednych z najrzadziej występujących zwierząt na ziemi, jak pigmej marmozeta (najmniejsza na świecie małpa), kinkażu, kapibara, arapaima - największa na świecie ryba słodkowodna, czy też niejakie drzewołazowate. Z resztą sami popatrzcie...






Na koniec udało nam się zobaczyć wodny pokaz z udziałem delfinów i fok.



Koniec końcem zwiedziliśmy może 30% całego Ocean World. Nie starczyło nam czasu na wiele atrakcji, tych zwierzęcych jak i tych przyprawiających o szybsze bicie serca, kolejek górskich i innych karuzel. Kolejka linowa była zamknięta ze względu na kapryszącą pogodę ale udało nam się przejechać oceanicznym ekspresem. Bawiliśmy się świetnie i chętnie byśmy jeszcze tam wrócili. A Wy? Lubicie czasami, choć na chwilę, cofnąć się do czasów dzieciństwa?

Komentarze

  1. Bajeczne są te zdjęcia! Coś pięknego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pingwinki najlepsze, z tym szarym, napuszonym na czele ! Na pokazie delfinów byłam raz w Bułgarii i chyba nigdy nie zapomnę.. Masz w pełni rację, że czasem trzeba powrócić do dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, w takim przybytku można siedzieć godzinami i patrzeć i patrzeć i patrzeć.... A szary napuszony pingwini bobas też mi najbardziej przypadł do gustu :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Podobał Ci się ten wpis? Masz coś do dodania bądź chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zostawisz swój komentarz :)

Popularne posty z tego bloga

08/09 Pierwsze spotkanie z Afryką... na wyciągnięcie ręki

Plaża w Conil de la Frontera to jedna z piękniejszych piaszczystych plaż w Andaluzji. Szeroka, rozległa, czysta, nieprzeludniona... Postanowiliśmy na niej odpocząć i zażyć upragnionej kąpieli słonecznej w drodze do Algeciras. Woda była nieco chłodniejsza niz w Kadyksie, lecz wspaniałe fale wszystko zrekompensowały (zabawa była przednia). Samo miasteczko wydaje się być ładne (pueblo blanco), niestety nie mieliśmy czasu na zwiedzanie gdyż po drodze planowaliśmy odwiedzić jeszcze Tarifę.

Ach... leniem być!

Nasza wyprawa do Chin nie była w założeniu wyprawą ekstremalną, nie planowaliśmy przez całe 4 tygodnie przemierzać rozmaite trasy wysokogórskie ani też spędzić tego czasu wyłącznie w wielkich aglomeracjach miejskich. Mówcie co chcecie, ale przemieszczanie się z jednego miasta do drugiego co parę dni bywa męczące, a nadmiar wrażeń trochę przytłaczający. Na ten wyjazd czekaliśmy praktycznie cały rok i od samego początku wiedzieliśmy, że bedziemy chcieli spędzić jeden tydzień na robieniu NIC. Wybór padł na wyspę Hainan położoną na Morzu Południowochińskim, zwaną przez niektórych chińskimi Hawajami. Tropikalny klimat, temperatury między 25 a 30 stopni Celsjusza, woda, plaża - tego właśnie było nam trzeba.  Aby dostać się do Sanya (miasta na południu wyspy) z Zhangjiajie najpierw czekała nas 13-sto godzinna podróż pociągiem (na szczęście w nocy) a potem 1,5 godzinny lot. Oczywiście po opuszczeniu lotniska trzeba uważać na naciągaczy, którzy bardzo chętnie nas zawiozą do centrum za cenę 2x w…

Pierwsze koty za płoty

Słoneczny stan USA, słynący z parków rozrywki, pięknych plaż i aligatorów. Dom Myszki Miki, manatów i kubańskich imigrantów. Miejsce gdzie w 1946 roku wymyślono mrożony, skoncentrowany sok pomarańczowy. Jeden z najbardziej siwych stanów w całej Ameryce, gdzie 19.1% populacji to osoby w wieku 65 lat i starsze. Floryda, to tutaj zaczęliśmy naszą wymarzoną podróż po Stanach Zjednoczonych. Dlaczego akurat tutaj? Powód był bardzo prozaiczny. Nasz strat był mocno zdeterminowany przez zakup kampera, a po lekturze przeróżnych blogów podróżniczych i for internetowych, rozpatrując wszystkie za i przeciw, okazało się, że na Florydzie powinno pójść nam całkiem gładko ze wszelkimi formalnościami rejestracyjnymi i ubezpieczeniowymi (o tym jak nam poszło pisałam już w dwóch poprzednich postach TUTAJ i TUTAJ).