Przejdź do głównej zawartości

Spacer we mgle

National Forest Park to nie jedyna atrakcja Zhangjiajie. Nie był to też główny powód naszej wizyty w tym mieście. Jeszcze na etapie planowania naszej chińskiej podróży, przeglądania przewodników i blogów o Chinach natrafiłam na poniższe zdjęcie i artykuł opisujący szklany taras zawieszony na zboczu klifu góry Tianmen w prowincji Hunan. Takiej atrakcji nie mogliśmy odpuścić i bez wahania umieściliśmy Zhangjiajie na naszej trasie przejazdu.

źródło: http://www.tripchinaguide.com/photo-p244-1324-tianmen-mountain-glass-skywalk.html
Po dwudniowej wyprawie do Narodowego Parku Leśnego mieliśmy tak naprawdę tylko jeden dzień aby udać się na słynny Sky Walk. Pogoda nie zapowiadała się najlepiej, lekka mżawka, gęsta mgła - na jakąkolwiek przejrzystość powietrza na 1518.6 metrów nie można było liczyć. Mając już zakupione bilety lotnicze do Sanya nie mogliśmy sobie pozwolić na zmianę planów i pomimo niesprzyjającej aury, z nadzieją, że może jednak mgła opadnie pozostaliśmy niewzruszeni i postanowiliśmy wykonać ten jeden krok do raju (zgodnie z hasłem reklamującym tę główną atrakcję Zhangjiajie - Only one more step to the Paradise!)
Na górę wjeżdża się kolejką linową uważaną za najdłuższą na świecie pasażerską kolejkę w wysokich górach  - 98 wagoników,  całkowita długość 7,455 metrów, wzniesienie 1,279 metrów, największy kąt nachylenia 37 stopni - zapowiadało się naprawdę interesująco. I było, mój błędnik zwariował i zrobiło mi się trochę niedobrze. 30 minut jazdy w jedną stronę w gestej mgle, Twój mózg mówi Ci, że się przemieszczasz ale Ty tego zupełnie nie widzisz. Nie dość, że zbiera Ci się na wymioty to jeszcze umykają takie widoki jak poniżej... ech jak pech to pech ;)

Heaven-linking Avenue źródło: http://www.tripchinaguide.com/photo-p244-1324-tianmen-mountain-glass-skywalk.html
Na górze przywitał nas chłód i deszcz. Jak na złość nie mieliśmy wystarczająco ciepłych ubrań więc musieliśmy rozgrzewać się ciepłą herbatą. Niestety nie było nam dane rozkoszować się zapierającymi dech w piersi widokami podczas przemierzania usytuowanych na klifach tarasów i o zgrozo nie było nam również dane przemaszerować szklaną drogą gdyż ze względu na pogodę i śliską nawierzchnię była ona najzwyczajniej w świecie zamknięta!!!!!!!


Mapa i krótka informacja o Sky Walk


Wejście na Sky Walk (zamknięte!!!)






Czerwone wstążki z modlitwami i prośbami


Pozostał nam jedynie szklany balkon i duża doza wyobraźni, gdyż w takiej mgle kompletnie traci się poczucie przestrzeni. Mając nawet lęk wysokości, bez wizji nic nie jest straszne.

Jedynie szklany "balkon" był otwarty :)




Po dotarciu do Świątyni Tianmen Mountain, zdecydowaliśmy się na powrót do hostelu. Chcąc wybrać najszybszą drogę postawiliśmy na kolejną kolejkę linową. Różnica polegała na tym, że nie były to tym razem kryte wagoniki a ławeczki jak na wyciągu narciarskim. Deszcz zacinał poziomo niczym w Irlandii. Nie widząc niczego wokół, mieliśmy poczucie zawieszenia w szarej przestrzeni i tym razem zdawało nam się jakbyśmy stali w miejscu. Zziębnięci i przemoczeni do suchej nitki marzyliśmy o ciepłym kocu i czymś mocniejszym na rozgrzewkę ;)


I choć nie widzieliśmy krętej drogi wijącej się od samego podnóża góry do jaskini Tianmen, samej jaskini oraz Ogrodu Bonsai to na same wspomnienie tego dnia gęby nam się śmieją od ucha do ucha. Dziś zakładamy, że jeszcze tam wrócimy by z triumfem przejść przez Sky Walk i poczuć ten dreszczyk emocji, który możemy sobie tylko wyobrazić oglądając dostępne w internecie zdjęcia; by na własne oczy zobaczyć jaskinię o najwyższaj elewacji na świecie, mierzącej 1,300 metrów (podobno?).



Jaskinia Tianmen - źródło: http://www.tripchinaguide.com/photo-p244-1324-tianmen-mountain-glass-skywalk.html


Z informacji praktycznych:
Bilet na wjazd kolejka na górę Tianmen - ¥258/os
Kolejka linowa na samej górze - ¥25/os

Komentarze

  1. Zhangjiajie jest naprawdę piękne! Widoki górskie, turystyka krajobrazy są naprawdę niesamowite! Kocham szyby spacer i Bailong niebo winda!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Podobał Ci się ten wpis? Masz coś do dodania bądź chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zostawisz swój komentarz :)

Popularne posty z tego bloga

08/09 Pierwsze spotkanie z Afryką... na wyciągnięcie ręki

Plaża w Conil de la Frontera to jedna z piękniejszych piaszczystych plaż w Andaluzji. Szeroka, rozległa, czysta, nieprzeludniona... Postanowiliśmy na niej odpocząć i zażyć upragnionej kąpieli słonecznej w drodze do Algeciras. Woda była nieco chłodniejsza niz w Kadyksie, lecz wspaniałe fale wszystko zrekompensowały (zabawa była przednia). Samo miasteczko wydaje się być ładne (pueblo blanco), niestety nie mieliśmy czasu na zwiedzanie gdyż po drodze planowaliśmy odwiedzić jeszcze Tarifę.

Ach... leniem być!

Nasza wyprawa do Chin nie była w założeniu wyprawą ekstremalną, nie planowaliśmy przez całe 4 tygodnie przemierzać rozmaite trasy wysokogórskie ani też spędzić tego czasu wyłącznie w wielkich aglomeracjach miejskich. Mówcie co chcecie, ale przemieszczanie się z jednego miasta do drugiego co parę dni bywa męczące, a nadmiar wrażeń trochę przytłaczający. Na ten wyjazd czekaliśmy praktycznie cały rok i od samego początku wiedzieliśmy, że bedziemy chcieli spędzić jeden tydzień na robieniu NIC. Wybór padł na wyspę Hainan położoną na Morzu Południowochińskim, zwaną przez niektórych chińskimi Hawajami. Tropikalny klimat, temperatury między 25 a 30 stopni Celsjusza, woda, plaża - tego właśnie było nam trzeba.  Aby dostać się do Sanya (miasta na południu wyspy) z Zhangjiajie najpierw czekała nas 13-sto godzinna podróż pociągiem (na szczęście w nocy) a potem 1,5 godzinny lot. Oczywiście po opuszczeniu lotniska trzeba uważać na naciągaczy, którzy bardzo chętnie nas zawiozą do centrum za cenę 2x w…

Pierwsze koty za płoty

Słoneczny stan USA, słynący z parków rozrywki, pięknych plaż i aligatorów. Dom Myszki Miki, manatów i kubańskich imigrantów. Miejsce gdzie w 1946 roku wymyślono mrożony, skoncentrowany sok pomarańczowy. Jeden z najbardziej siwych stanów w całej Ameryce, gdzie 19.1% populacji to osoby w wieku 65 lat i starsze. Floryda, to tutaj zaczęliśmy naszą wymarzoną podróż po Stanach Zjednoczonych. Dlaczego akurat tutaj? Powód był bardzo prozaiczny. Nasz strat był mocno zdeterminowany przez zakup kampera, a po lekturze przeróżnych blogów podróżniczych i for internetowych, rozpatrując wszystkie za i przeciw, okazało się, że na Florydzie powinno pójść nam całkiem gładko ze wszelkimi formalnościami rejestracyjnymi i ubezpieczeniowymi (o tym jak nam poszło pisałam już w dwóch poprzednich postach TUTAJ i TUTAJ).