Przejdź do głównej zawartości

Dingle, Fungi i inne atrakcje

Trzy Siostry - jeden z najbardziej popularnych widoków pocztówkowych z Dingle
To był wyjazd inny niż wszystkie do tej pory, nie dlatego, że postanowiliśmy spędzić długi sierpniowy weekend w większym gronie, ale dlatego, że tym razem musieliśmy totalnie odpuścić i zwolnić bo byli wśród nas mocno nieletni (czyt. dziecko). Było plażowanie, piknikowanie, oglądanie kolorowych rybek w akwarium, niespieszne obiady i dłuuugie wieczory przy niekończących się rozmowach.


Slea Head

Slea Head

Żeby wydłużyć ten weekend maksymalnie postanowiliśmy wyruszyć już w piątek zaraz po pracy, co okazało się być naprawdę dobrym pomysłem. Za poszukiwanie B&B zabraliśmy się stosunkowo późno i wielkiego wyboru nie mieliśmy ale Broigin Farmhouse gdzie postanowilismy się zatrzymać, okazał się być strzałem w 10-tkę! Jeżeli szukacie domowej atmosfery, serdecznych gospodarzy a przy okazji domu na totalnym odludziu, to miejsce jest dla Was.

Trzy Siostry jeszcze raz

Brandon Creek

Samo Dingle to jedno z typowych irlandzkich miast, położone na półwyspie Dingle. Niska, kolorowa zabudowa, mnogość restauracji serwujących świeże ryby, puby, sklepy z tradycyjnym rękodziełem irlandzkim, a do tego pobliskie góry Slieve Mish w połączeniu z oceaniczną bryzą Atlantyku nadają mu typowo nadmorsko-turystyczny klimat. Każdy tutaj znajdzie coś dla siebie; Miłośnicy sportów wodnych mogą przyjechać na surfing czy też wyprawy kajakowe, natomiast fani gór z pewnością nie pogardzą wyprawą na górę Brandon mierzącą 951 m n.p.m.
Jedną z głównych atrakcji Dingle, od 29 lat bez wątpnienia pozostaje dziki delfin Fungi, zamieszkujący w tamtejszym porcie. Nikt tak naprawdę nie wie ile lat ma Fungi ale eksperci szacują, że pomiędzy 40 a 50!

Fungi
Gdybyście chcieli zobaczyć tego sławnego delfina musicie zapłacić €16 dorosły/€8 dziecko. Regularne kursy statkiem odbywają się każdego dnia przez okrągły rok i trwają około 1 godziny. Za tą przyjemność z reguły płacimy z dołu po zobaczeniu Fungi, tak więc jeżeli zwierzak nie będzie w humorze i nie uda Wam się go ujrzeć, godzinny rejs macie za darmo. Tylko czy tak naprawdę się zdarza? 



Jeżeli będzie Wam mało tych morskich wrażeń, w mieście znajduje się akwarium, tzw. Ocean Wrold, gdzie możecie podziwiać wszelkiej maści morskie stwory, od kolorowych rybek nemo zaczynając, przez piranie, polarne pingwiny a na olbrzymich rekinach kończąc. Zapewniam Was, że zarówno Wy jak i Wasze pociechy (jeżeli takowe macie) będziecie się świetnie bawić.

Ocean World

Ocean World

Ocean World

Ocean World

Po tych wszystkich atrakcjach i emocjach należałoby udać się do jakiejś restauracji na dobry posiłek. Tak jak wspomniałam wcześniej, w Dingle znajdziecie całą masę miejsc gdzie serwowane jest przepyszne jedzenie, nie mniej jednak Waszej uwadze nie powinnien umknąć Ashes Bar, położony troszkę w głębi, z dala od głównego ciągu komunikacyjnego tuż przy porcie. Zajrzeliśmy tam głównie z powodu fasady budynku w moich ulubionych kolorach: białym i niebieskim. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że właśnie w tym miescu zjem coś pysznego i nie myliłam się. Wybór świezych ryb i owoców morza przyprawiał o zawrót głowy. Na szczególną uwagę zasługuje krabowe trio i oczywiscie ostrygi, wyławiane ze znajdującego się w restauracji akwarium. 



Ach i jeszcze desery, fantazyjnie podane zachwycają nie tylko smakiem ale i wyglądem.


Na koniec (lub na początek) Conor pass, najwyżej położona górska droga w Irlandii, przecina półwysep w szerz od Dingle do Kilmore Cross by potem rozdzielić się na dwie drogi w różnych kierunkach: do Cloghane/Brandon lub Castlegregory. Tej trasy nie można ominąć, wąska i kręta, dostępna wyłącznie dla samochodów osobowych i motorów, może podnieść poziom adrenaliny nie tylko kierowcy. Całości wrażeń bez wątpienia dopełnia zapierający dech w piersi krajobraz; góry, polodowcowe jeziora i długo, długo nic...

Conor pass

Conor pass

zjazd na Cappagh Cross

Magherabeg

Magherabeg

Magherabeg

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

08/09 Pierwsze spotkanie z Afryką... na wyciągnięcie ręki

Plaża w Conil de la Frontera to jedna z piękniejszych piaszczystych plaż w Andaluzji. Szeroka, rozległa, czysta, nieprzeludniona... Postanowiliśmy na niej odpocząć i zażyć upragnionej kąpieli słonecznej w drodze do Algeciras. Woda była nieco chłodniejsza niz w Kadyksie, lecz wspaniałe fale wszystko zrekompensowały (zabawa była przednia). Samo miasteczko wydaje się być ładne (pueblo blanco), niestety nie mieliśmy czasu na zwiedzanie gdyż po drodze planowaliśmy odwiedzić jeszcze Tarifę.

Ach... leniem być!

Nasza wyprawa do Chin nie była w założeniu wyprawą ekstremalną, nie planowaliśmy przez całe 4 tygodnie przemierzać rozmaite trasy wysokogórskie ani też spędzić tego czasu wyłącznie w wielkich aglomeracjach miejskich. Mówcie co chcecie, ale przemieszczanie się z jednego miasta do drugiego co parę dni bywa męczące, a nadmiar wrażeń trochę przytłaczający. Na ten wyjazd czekaliśmy praktycznie cały rok i od samego początku wiedzieliśmy, że bedziemy chcieli spędzić jeden tydzień na robieniu NIC. Wybór padł na wyspę Hainan położoną na Morzu Południowochińskim, zwaną przez niektórych chińskimi Hawajami. Tropikalny klimat, temperatury między 25 a 30 stopni Celsjusza, woda, plaża - tego właśnie było nam trzeba.  Aby dostać się do Sanya (miasta na południu wyspy) z Zhangjiajie najpierw czekała nas 13-sto godzinna podróż pociągiem (na szczęście w nocy) a potem 1,5 godzinny lot. Oczywiście po opuszczeniu lotniska trzeba uważać na naciągaczy, którzy bardzo chętnie nas zawiozą do centrum za cenę 2x w…

Pierwsze koty za płoty

Słoneczny stan USA, słynący z parków rozrywki, pięknych plaż i aligatorów. Dom Myszki Miki, manatów i kubańskich imigrantów. Miejsce gdzie w 1946 roku wymyślono mrożony, skoncentrowany sok pomarańczowy. Jeden z najbardziej siwych stanów w całej Ameryce, gdzie 19.1% populacji to osoby w wieku 65 lat i starsze. Floryda, to tutaj zaczęliśmy naszą wymarzoną podróż po Stanach Zjednoczonych. Dlaczego akurat tutaj? Powód był bardzo prozaiczny. Nasz strat był mocno zdeterminowany przez zakup kampera, a po lekturze przeróżnych blogów podróżniczych i for internetowych, rozpatrując wszystkie za i przeciw, okazało się, że na Florydzie powinno pójść nam całkiem gładko ze wszelkimi formalnościami rejestracyjnymi i ubezpieczeniowymi (o tym jak nam poszło pisałam już w dwóch poprzednich postach TUTAJ i TUTAJ).