Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2013

Barka, rowery i pasta jajeczna

Amsterdam nigdy nie był na mojej liście miast do odwiedzenia, kojarzący się głównie z rowerami, dzielnicą czerwonych latarni i oczywiście coffee shopami - nie kusił. Zachęcona jednak przez Daniela zaplanowałam kolejny krótki wyjazd na weekend. I wiecie co? Nie dość,  że się nie rozczarowałam, to byłam po prostu zachwycona!

Koty, ślimaki i... Gaudi ;)

Niektórzy z Was zapewne mają tak zwane 'swoje miejsce na ziemi', gdzie mieszkacie lub gdzie wyjeżdżacie bardziej bądź mniej regularnie. Dla nas jest to Hiszpania, odwiedzana przynajmniej raz w roku. Nie zawsze to samo miasto, nie zawsze ten sam region, gdyż chęć poznania i odkrywania jest niezwykle silna i ekscytująca.

Tym razem postanowiliśmy odwiedzić Barcelonę. Co prawda czwarty raz, ale to miasto nigdy nam się nie nudzi. Bajkowa architektura Gaudiego, obłędne zapachy kuchni katalońskiej, plaża i sąsiadujące góry to coś czemu dajemy się uwieść za każdym razem. Bez planu, bez listy miejsc do zobaczenia - ot tak, czwarty raz, czterodniowy spacer ulicami stolicy Katalonii. Pogoda jak na listopad nam dopisała, temperatura oscylowała w granicach 20 stopni, niekiedy kropił deszcz, a czasami słońce dokazywało zza chmur.