Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2013

Spacer we mgle

National Forest Park to nie jedyna atrakcja Zhangjiajie. Nie był to też główny powód naszej wizyty w tym mieście. Jeszcze na etapie planowania naszej chińskiej podróży, przeglądania przewodników i blogów o Chinach natrafiłam na poniższe zdjęcie i artykuł opisujący szklany taras zawieszony na zboczu klifu góry Tianmen w prowincji Hunan. Takiej atrakcji nie mogliśmy odpuścić i bez wahania umieściliśmy Zhangjiajie na naszej trasie przejazdu.

W krainie Avatara

Narodowy Park Leśny w Zhangjiajie o powierzchni 4,810 hektarów jest zaledwie częścią malowniczego rezerwatu Wulingyuan o łącznej powierzchni 397,5 km². W roku 1982 uznany za pierwszy park leśny w Chinach, w 1992 wpisany na listę dziedzictwa narodowego UNESCO, a w roku 2004 uznany za UNESCO Global Park, po dziś dzień jest domem dla mniejszości etnicznych Miao, Tujia, Hui i Bai.
Przez park przepływa rzeka Souxi tworząc liczne malownicze wodospady i jeziorka, ale to nie one są główną atrakcją przyciągającą rzesze turystów, a formacje wapienne w kształcie ogromnych kolumn będące rezultatem wieloletnich erozji.  



Sūzhōu, ale kanał...!

Nasza wyprawa do Sūzhōu to od początku był jeden wielki kanał. Najpierw musieliśmy przebrnąć przez kupno biletów pociągowych, co po odstaniu w dwóch kolejkach do kasy, w końcu zakończyło się sukcesem! Potem, szczęśliwie znalazłszy się we właściwym, super szybkim pociągu naszą podróż do celu zakończyliśmy na niewłaściwej stacji. Industrialna okolica, bez żadnych kierunkowskazów w stronę słynnych kanałów niczym w Wenecji, okazała się być przedmieściami Sūzhōu. Szczęście w nieszczęściu, że udało nam się spotkać dwie chinki władające mową nam przyjazną, które po udzieleniu wszelkich wskazówek, wsadziły nas do taksówki i poinstruowały taksówkarza gdzie dokładnie ma nas zawieźć. 


Po staremu

Było o nowym, będzie o starym... Stare Miasto w Szanghaju niewiele ma już wspólnego z prawdziwym, historycznym miastem. Wąskie uliczki, zamieszkiwane niegdyś przez handlarzy opium i drobnych gangsterów ustepują powoli miejsca rozrastającemu się targowisku. Sklepy z herbatami, biżuterią, porcelaną, pamiątkami, wszelkiego rodzaju ozdobami, restauracje i herbaciarnie, to wszystko znajduje się pod jednym dachem YuYuan ShangCheng. Charakterystyczna chińska zabudowa przyciąga tłumy turystów, być może oryginalna, być może tylko stylizowana na okres dynastii Ming z pewnością może zachwycać. To tutaj napijecie się najlepszej herbaty w najstarszej herbaciarni w mieście Huxinting Chashi i zjecie przepyszne chińskie pierożki w Nanxiang Montou Dian. Przygotujcie się tylko na długie kolejki i bądźcie cierpliwi bo naprawdę warto.


Wielkie miasto przez duże S

Są miasta, które wywołują w nas zachwyt od pierwszych chwil i to uczucie, że będzie się chciało do nich wracać nieskończoną ilość razy. Tak było z Londynem, Barceloną, Amsterdamem, Florencją, a teraz do tej listy dołączył Szanghaj, największe i najbardziej zaludnione miasto Chin. Nowoczesny Pudong, przeludnione Stare Miasto i tętniące życiem i artyzmem French Concession, to wszystko uwiodło nas bez pamięci, do tego ludzie z różnych stron świata, otwarci, sympatyczni i niezmiernie ciekawi. Właśnie takie oblicze Szanghaju było nam dane poznać. Ale może od początku... Pekin opuszczaliśmy bez żalu, troszkę zmęczeni stołecznym nadęciem, policją i innymi strażnikami stojącymi na każdym rogu. Byliśmy bardzo zaciekawieni tym co nas czekało w Szanghaju, ale też nie mogliśmy doczekać się jazdy super szybkim pociągiem; 306 km na godzinę wyglądało imponująco. Szybkość której nie dało się wyczuć pozwoliła nam pokonać 1240 kilometrów z Pekinu do Szanghaju w niecałe 5 godzin. Przyznam, że jazda takim…

Szukając ciszy

Jak podaje World Population Satatistics Pekin liczy sobie około 20,693,000 mieszkańców i nie jest najbardziej zaludnionym miastem Chin (jest nim Szanghaj). Zagęszczenie ludności na 1 kilometr kwadratowy wynosi około 2,062 mieszkańców. Ponadto podobno w 2012 roku Pekin odwiedziło ok 230 milionów turystów krajowych i zagranicznych. Imponujące liczby, prawda?
Statystyki, statystykami a jak jest naprawdę? Jest tłoczno, ciasno i głośno. Przez te kilka dni gdziekolwiek byśmy nie poszli, tam zawsze czekał na nas tłum. W tym wielkomiejskim pędzie, przemieszczaniu się od jednego zabytku do drugiego, od jednej stacji metra do drugiej, udało nam się odnaleźć trochę ciszy i spokoju. Miejsca gdzie było niewielu turystów albo wcale.

Z wizytą u Grabarzy

Organizacja Glasnevin Trust to największy organizator pogrzebów w całej Irlandii, powstała w 1828 roku. Rocznie organizuje się tutaj 2,500 pogrzebów i 1,300 kremacji. Zarządza pięcioma cmentarzami: Dardistown, Glasnevin, Goldenbridge, Newlands Cross i Palmerstown oraz dwoma krematoriami w Glasnevin i Newlands Cross.  Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o jednym z nich, głównym cmentarzu katolickim Glasnevin w Dublinie. Jest to jedno z liczniej odwiedzanych przez turystów miejsc, za sprawą historii z nim związanej jak również nagrobków wielu znanych irlandczyków, m.in. Daniela O'Connella, Charles'a Parnell'a czy też Constance Markiewicz. Wracając jednak do historii, cmentarz powstał w 1832 roku za sprawą Daniela O'Connella, irlandzkiego polityka walczącego o równouprawnienie katolików. Przed powstaniem cmentarza katolicy nie mieli własnego miejsca pochówku, a obowiązujące wówczas prawo mocno ograniczało możliwość wykonywania wszelkich katolickich obrzędów. Bywało tak, że …

Zakazany spacer

W XV wieku żył sobie trzeci cesarz dynastii Ming, niejaki Yongle, który postanowił przenieść dwór z Nanjing (Nankin) do Beipingu, zmieniając przy tym nazwę miasta na Beijing (Pekin). To jemu przypisuje się rozplanowanie przestrzenne stolicy Chin, oparte na zasadach fengshui i zachowujące kosmiczny ład. Kazał on również wybudować miasto będące środkiem świata fizycznego, z którego by mógł pełnić rolę pośrednika pomiędzy niebiosami i ziemią. Budowa miasta zajęła 17 lat i objęła 70 hektarów powierzchni. Rezydencję cesarską zamieszkiwało przez kolejnych 500 lat od 8 do 10 tysięcy osób, w tym wpływowi urzędnicy, mandżurscy dostojnicy z czasów dynastii Qing, eunuchowie, służki, konkubiny. Otoczona wysokimi murami i fosą o szerokości 50 m, będąc niedostępna dla zwykłych ludzi, stała się Zakazanym Miastem. Dziś oficjalna nazwa nakazana przez władze komunistyczne to Gugong, czyli Muzeum Pałacowe. 

Jak wielki jest Chiński Wielki Mur?

Będąc w Indiach nie odmówiliśmy sobie zobaczenia pięknego Taj Mahal, zaliczanego to jednego z cudów świata. Teraz jesteśmy w Chinach, tak więc idąc za ciosem, zdecydowaliśmy się na wyprawę na Wielki Mur, kolejny z cudów świata ciągnący się od Shanghaiguan nad Morzem Żółtym aż do samej pustyni Gobi. Ten inżynieryjny triumf Chińskiego Cesarstwa wymagał poświęcenia setek tysięcy ludzi, głównie więźniów politycznych. 



Chińskie przygotowania

Od czasu kupienia przez nas biletów do Chin minęło przeszło 6 miesięcy, szmat czasu. Praktycznie cały urlop zarezerwowaliśmy na ten wyjazd, tak więc podróżniczo przez ten czas było u nas trochę krucho. Jednodniowe wycieczki w góry, dwa weekendy spędzone po drugiej stronie Irlandii, niby coś a jednak odczuwało się lekki spadek formy psychicznej. 
W wolnych chwilach, które mieliśmy pod dostatkiem podróżowaliśmy palcem po mapie, przygotowując się mniej lub bardziej do naszego upragnionego urlopu. Daniel oddał się lekturze przewodników, ja blogów o Chinach takich jak pojechana.pl, www.chiny-info.pl i książek autorstwa innych osób podróżujących po Państwie Środka.



Dingle, Fungi i inne atrakcje

To był wyjazd inny niż wszystkie do tej pory, nie dlatego, że postanowiliśmy spędzić długi sierpniowy weekend w większym gronie, ale dlatego, że tym razem musieliśmy totalnie odpuścić i zwolnić bo byli wśród nas mocno nieletni (czyt. dziecko). Było plażowanie, piknikowanie, oglądanie kolorowych rybek w akwarium, niespieszne obiady i dłuuugie wieczory przy niekończących się rozmowach.

Słoneczne Killarney

Tegoroczne lato nas rozpieszczało. Nagłówki gazet, wiadomości telewizyjne i radiowe niejednokrotnie informowały o najcieplejszym lecie w Irlandii od 7 lat. Słynna "heat wave" to tym razem nie 21 - 22 stopnie... temperatury sięgały nawet 30 stopni celsjusza!  Korzystając z tak pięknej pogody nie mogliśmy odmówić sobie co weekendowych wycieczek do pobliskich gór Wicklow, ale także dalszych wypraw, jak na przykład zachodnie wybrzeże Irlandii.  Tym razem zabieram Was do Killraney. Niektórzy mówią, że to tutaj zaczyna się słynne Ring of Kerry (pl. Pętla Kerry), inni stanowczo zaprzeczają mówiąc, że w mieście Kenmare, ok. 34 km na południe od Killarney. W każdym bądź razie nie mnie ten spór rozstrzygać i z pewnością nie tutaj.
Killarney to znakomite miejsce na rozpoczęcie swojej przygody z Pętlą Kerry, ze względu na liczne zabytki jak również na piękno samego krajobrazu, niczym polskie Mazury.

Mission Impossible

Pokaż Chiny - plan na większej mapie

Do naszej wyprawy do Chin zostały niecałe 2 miesiące. Póki co jestesmy jeszcze daleko w lesie z przygotowaniami. Planu jako takiego nie mamy, a jedynie zaznaczone na mapie miejsca, które bardzo chcielibyśmy zobaczyć.  Po wstępnych przeszukiwaniach połączeń pociągowych i lotniczych zadałam sobie sprawę, że tych 12 małych punktów może zamienić nasz 4-tygodniowy urlop wkoszmarny wyścig z czasem i pozbawić nas całej radości z wyjazdu. Trzeba będzie z czegoś zrezygnować i zostawić na 'następny raz'. W najbliższym czasie przystępujemy do weryfikacji naszych planów i mamy nadzieję, że uda nam się stworzyć optymalny zarys naszej podróży. A jak będzie w rzeczywistości - czas pokaże ;)

Patrykowe świętowanie w kolorze zielonym

17 marca cała Irlandia świętuje dzień swojego patrona - Świętego Patryka. W rocznicę Jego śmierci, co roku wspomina się jego życie i dokonania. Jak na zieloną wyspę przystało zielone szaleństwo trwa cały dzień, a w tym roku były to aż 3 dni!!! I choć pogoda nie dopisała, bo wiało, padało (i śnieg i deszcz) to humory były jak zawsze iście imprezowe. Zielone jest trendy... i nie ważne ile masz lat, jaki odcień zieleni lubisz, i czy ubierzesz się na zielono od stóp do głów czy też tylko założysz jakiś skromny dodatek, a może makijaż w kolorze zielonym? - każda zieloność jest porządana. Do tego wszechobecny motyw koniczyny - shamrock - też w kolorze zielonym i jesteś gotów na festiwal. A skąd się wzięła koniczyna?  Jak głosi legenda o Św. Patryku, wykorzystywał on właśnie koniczynę do  zobrazowania Irlandczykom istoty Trójcy Świętej.

Barka, rowery i pasta jajeczna

Amsterdam nigdy nie był na mojej liście miast do odwiedzenia, kojarzący się głównie z rowerami, dzielnicą czerwonych latarni i oczywiście coffee shopami - nie kusił. Zachęcona jednak przez Daniela zaplanowałam kolejny krótki wyjazd na weekend. I wiecie co? Nie dość,  że się nie rozczarowałam, to byłam po prostu zachwycona!

Koty, ślimaki i... Gaudi ;)

Niektórzy z Was zapewne mają tak zwane 'swoje miejsce na ziemi', gdzie mieszkacie lub gdzie wyjeżdżacie bardziej bądź mniej regularnie. Dla nas jest to Hiszpania, odwiedzana przynajmniej raz w roku. Nie zawsze to samo miasto, nie zawsze ten sam region, gdyż chęć poznania i odkrywania jest niezwykle silna i ekscytująca.

Tym razem postanowiliśmy odwiedzić Barcelonę. Co prawda czwarty raz, ale to miasto nigdy nam się nie nudzi. Bajkowa architektura Gaudiego, obłędne zapachy kuchni katalońskiej, plaża i sąsiadujące góry to coś czemu dajemy się uwieść za każdym razem. Bez planu, bez listy miejsc do zobaczenia - ot tak, czwarty raz, czterodniowy spacer ulicami stolicy Katalonii. Pogoda jak na listopad nam dopisała, temperatura oscylowała w granicach 20 stopni, niekiedy kropił deszcz, a czasami słońce dokazywało zza chmur.