Przejdź do głównej zawartości

Dolina dwóch jezior



Irl. Gleann Dá Loch, czyli 'dolina dwóch jezior', to kolejne miejsce na turystycznej mapie okolic Dublina i gór Wicklow. Glendalough, to polodowcowa dolina z dwoma morenowymi jeziorami: Jeziorem Górnym i  Jeziorem Dolnym tworzonymi przez  spływającą do niej od południa rzekę Poulanass.

Choć oblegane przez turystów, szczególnie gdy jest ładna pogoda, moim zdaniem jest to miejsce warte zobaczenia i to nie tylko ze względu na ładne widoki. Wzgórza porośnięte o tej porze roku kwitnącymi wrzosami, jeziora, wodospady a do tego przy odrobinie szczęścia można spotkać wygrzewające się w słońcu dzikie kozy i jelenie. Fani ornitologii również nie powinni być zawiedzeni, gdyż w Glendalough można podobno wypatrzyć dzięcioły, sokoły wędrowne, kukułki, sójki i myszołowy. 











Wśród tych wspaniałych okoliczności przyrody można obejrzeć pozostałości średniowiecznego klasztoru wraz z Kościołem św. Kevina oraz typową dla irlandzkiej architektury średniowiecznej, kamienną Okrągłą Wieżę, wysoką na 32 metry. Tuż obok znajduje się celtycki Cmentarz św. Kevina, który jest nadal w użyciu a większość nagrobków jest utrzymana w bardzo dobrym stanie.







Glendalough jest również znakomitym i popularnym miejscem na wspinaczkę skałkową ze względu na swoje granitowe klify. Podobno pierwsza wspinaczka miała tu miejsce w 1948 roku.
Przewodnik opublikowany w 1993 roku wyróżnia 110 'ścieżek' do wspinaczki o różnych stopniach trudności  Więcej informacji na ten temat możecie znaleźć na stronie Irish Mountaineering Club.



A jeżeli lubicie spacery, to macie do wyboru 9 tras o różnym stopniu trudności:
  1. Miners' Road Walk (Fioletowa) - trasa łatwa o długości 5 km (20m wspinaczki). 
  2. Poulanass and St. Kevin's Cell (Brązowa) - trasa umiarkowana o długości 2 km (120m wspinaczki)
  3. Green Road Walk (Zielona) - trasa łatwa o długości 3 km (20m wspinaczki)
  4. Derrybawn Woodland Trail (Pomarańczowa) - trasa lekko trudniejsza o długości 8km (160m wspinaczki)
  5. Poulanass (Różowa) - trasa umiarkowana o długości 1.7km (150m wspinaczki)
  6. Woodland Road (Srebrna) - trasa lekko trudniejsza o długości 4km (90m wspinaczki)
  7. Spinc and Glenealo Valley (Biała) - trasa wiodąca przez wzgórza o długości 9km (380m wspinaczki)
  8. Spinc and the Wicklow Way (Czerwona) - trasa wiodąca przez wzgórza o długości 11km (490m wspinaczki) - obecnie zamknięta do listopada.
  9. Spinc (Niebieska) - krótka trasa wiodąca przez wzgórza o długości 5 km (280m wspinaczki) 
Więcej o powyższych trasach możecie przeczytać na stronie Wicklow Mountains National Park.

My wybraliśmy trasę białą, prowadzącą przez jedne z najbardziej spektakularnych krajobrazów w hrabstwie Wicklow. Wyłożony podkładami kolejowymi oplecionymi siatką szlak, wznosi się stromo przez Wodospad Poulanass aż do punktu z widokiem na Jezioro Górne. Po przejściu przez rozległy dywan z torfowisk schodzi się do niezwykle malowniczej Doliny Glenealo, zamieszkałej przez stada jeleni, by następnie z powrotem dotrzeć do Doliny Glendalough.


































Pogoda wyjątkowo dopisała, zarówno na dłuższy spacer jak i na mały piknik przy okazji. Było całkiem tłoczno, rodzinnie ale bez pospiechu. Oby więcej takich weekendów!











Komentarze

  1. Super zdjęcia i fajny pomysł na weekendową eskapadę. Muszę sobie tylko buty odpowiednie kupić i może poczekam na wiosnę, ale odwiedzę na pewno! Pozdrawiam z Galway

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jak najbardziej, jeżeli tylko będzie ładna pogoda :) A dobre buty mogą się przydać choć nie jest to 'must have'... pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Podobał Ci się ten wpis? Masz coś do dodania bądź chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zostawisz swój komentarz :)

Popularne posty z tego bloga

08/09 Pierwsze spotkanie z Afryką... na wyciągnięcie ręki

Plaża w Conil de la Frontera to jedna z piękniejszych piaszczystych plaż w Andaluzji. Szeroka, rozległa, czysta, nieprzeludniona... Postanowiliśmy na niej odpocząć i zażyć upragnionej kąpieli słonecznej w drodze do Algeciras. Woda była nieco chłodniejsza niz w Kadyksie, lecz wspaniałe fale wszystko zrekompensowały (zabawa była przednia). Samo miasteczko wydaje się być ładne (pueblo blanco), niestety nie mieliśmy czasu na zwiedzanie gdyż po drodze planowaliśmy odwiedzić jeszcze Tarifę.

Koty, ślimaki i... Gaudi ;)

Niektórzy z Was zapewne mają tak zwane 'swoje miejsce na ziemi', gdzie mieszkacie lub gdzie wyjeżdżacie bardziej bądź mniej regularnie. Dla nas jest to Hiszpania, odwiedzana przynajmniej raz w roku. Nie zawsze to samo miasto, nie zawsze ten sam region, gdyż chęć poznania i odkrywania jest niezwykle silna i ekscytująca.

Tym razem postanowiliśmy odwiedzić Barcelonę. Co prawda czwarty raz, ale to miasto nigdy nam się nie nudzi. Bajkowa architektura Gaudiego, obłędne zapachy kuchni katalońskiej, plaża i sąsiadujące góry to coś czemu dajemy się uwieść za każdym razem. Bez planu, bez listy miejsc do zobaczenia - ot tak, czwarty raz, czterodniowy spacer ulicami stolicy Katalonii. Pogoda jak na listopad nam dopisała, temperatura oscylowała w granicach 20 stopni, niekiedy kropił deszcz, a czasami słońce dokazywało zza chmur. 

Pierwsze koty za płoty

Słoneczny stan USA, słynący z parków rozrywki, pięknych plaż i aligatorów. Dom Myszki Miki, manatów i kubańskich imigrantów. Miejsce gdzie w 1946 roku wymyślono mrożony, skoncentrowany sok pomarańczowy. Jeden z najbardziej siwych stanów w całej Ameryce, gdzie 19.1% populacji to osoby w wieku 65 lat i starsze. Floryda, to tutaj zaczęliśmy naszą wymarzoną podróż po Stanach Zjednoczonych. Dlaczego akurat tutaj? Powód był bardzo prozaiczny. Nasz strat był mocno zdeterminowany przez zakup kampera, a po lekturze przeróżnych blogów podróżniczych i for internetowych, rozpatrując wszystkie za i przeciw, okazało się, że na Florydzie powinno pójść nam całkiem gładko ze wszelkimi formalnościami rejestracyjnymi i ubezpieczeniowymi (o tym jak nam poszło pisałam już w dwóch poprzednich postach TUTAJ i TUTAJ).