Przejdź do głównej zawartości

Slalom z przeszkodami


Pokaż Mapa naszej podróży do Indii na większej mapie


Będąc w Indiach przejechaliśmy prawie 1300km... jak na tak wielki kraj niby niewiele, a jednak!

Jazda po indyjskich drogach to iście ekstremalna przeprawa dla przeciętnego Europeyjczyka (nawet jeżeli sam nie prowadzi samochodu). Ciężarówki, samochody osobowe, skutery, tuc tuc'i, riksze rowerowe, piesi, krowy, słonie, wielbłądy, psy, świnie, małpy... uff to chyba wszyscy uczestnicy ruchu drogowego, pozbawionego wszelkich reguł. Nietrzymanie się linii, nieużywanie kierunkowskazów, nieużywanie lusterek bocznych, brak ograniczenia prędkości i ogólne poirytowanie, że trzeba się zatrzymać na czerwonym świetle to zjawiska dnia codziennego. No i oczywiście używanie klaksonu przy każdym manewrze - w skrócie HAŁAS i CHAOS!

Obowiązuje zasada: kto pierwszy ten lepszy, a wyprzedzanie to prawdziwy slalom z przeszkodami.















































Przy drodze natomiast, życie towarzyskie i handlowe kwitnie. Targ z owocami, warzywami, szybkimi przekąskami czy też ze świeżym sokiem z trzciny cukrowej z lemonką... Mężczyźni z pasją o czymś dyskutują, a w samo południe oddają się lenistwu na leżankach ustawionych w cieniu drzew. Kobiety krzątają sie w domowych obejściach, pracują w polu lub formują chatki z krowich placków, które potem posłużą za opał.
















































Ilość zewnętrznych bodźców przyprawia o zawrót głowy, a niekiedy o spore zmęczenie (łącznie z bólem głowy) - tak więc dobrze mieć przy sobie stopery do uszu. Równie ważny okazuje się być szybki autofokus w aparacie, gdyż inaczej można przeoczyć naprawdę ciekawe chwile z życia codziennego mieszkańców Indii.


Komentarze

  1. Trafiłam przypadkiem, więc będę Waszą podróż odbywać od tyłu, bardzo klimatyczne fotki, szkoda tylko, że nie ciut większe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy i zapraszamy! Co do zdjęć to dziekuję za opinię, postawnowiłam je powiększyć :D W tym poście już zrobione, w pozostałych powiększę w wolnej chwili :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Podobał Ci się ten wpis? Masz coś do dodania bądź chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zostawisz swój komentarz :)

Popularne posty z tego bloga

08/09 Pierwsze spotkanie z Afryką... na wyciągnięcie ręki

Plaża w Conil de la Frontera to jedna z piękniejszych piaszczystych plaż w Andaluzji. Szeroka, rozległa, czysta, nieprzeludniona... Postanowiliśmy na niej odpocząć i zażyć upragnionej kąpieli słonecznej w drodze do Algeciras. Woda była nieco chłodniejsza niz w Kadyksie, lecz wspaniałe fale wszystko zrekompensowały (zabawa była przednia). Samo miasteczko wydaje się być ładne (pueblo blanco), niestety nie mieliśmy czasu na zwiedzanie gdyż po drodze planowaliśmy odwiedzić jeszcze Tarifę.

Ach... leniem być!

Nasza wyprawa do Chin nie była w założeniu wyprawą ekstremalną, nie planowaliśmy przez całe 4 tygodnie przemierzać rozmaite trasy wysokogórskie ani też spędzić tego czasu wyłącznie w wielkich aglomeracjach miejskich. Mówcie co chcecie, ale przemieszczanie się z jednego miasta do drugiego co parę dni bywa męczące, a nadmiar wrażeń trochę przytłaczający. Na ten wyjazd czekaliśmy praktycznie cały rok i od samego początku wiedzieliśmy, że bedziemy chcieli spędzić jeden tydzień na robieniu NIC. Wybór padł na wyspę Hainan położoną na Morzu Południowochińskim, zwaną przez niektórych chińskimi Hawajami. Tropikalny klimat, temperatury między 25 a 30 stopni Celsjusza, woda, plaża - tego właśnie było nam trzeba.  Aby dostać się do Sanya (miasta na południu wyspy) z Zhangjiajie najpierw czekała nas 13-sto godzinna podróż pociągiem (na szczęście w nocy) a potem 1,5 godzinny lot. Oczywiście po opuszczeniu lotniska trzeba uważać na naciągaczy, którzy bardzo chętnie nas zawiozą do centrum za cenę 2x w…

Pierwsze koty za płoty

Słoneczny stan USA, słynący z parków rozrywki, pięknych plaż i aligatorów. Dom Myszki Miki, manatów i kubańskich imigrantów. Miejsce gdzie w 1946 roku wymyślono mrożony, skoncentrowany sok pomarańczowy. Jeden z najbardziej siwych stanów w całej Ameryce, gdzie 19.1% populacji to osoby w wieku 65 lat i starsze. Floryda, to tutaj zaczęliśmy naszą wymarzoną podróż po Stanach Zjednoczonych. Dlaczego akurat tutaj? Powód był bardzo prozaiczny. Nasz strat był mocno zdeterminowany przez zakup kampera, a po lekturze przeróżnych blogów podróżniczych i for internetowych, rozpatrując wszystkie za i przeciw, okazało się, że na Florydzie powinno pójść nam całkiem gładko ze wszelkimi formalnościami rejestracyjnymi i ubezpieczeniowymi (o tym jak nam poszło pisałam już w dwóch poprzednich postach TUTAJ i TUTAJ).