Przejdź do głównej zawartości

Pustynny Jaipur



Stolica Rajastanu, Jaipur to nasz ostatni przystanek w podróży. Po drodze zatrzymaliśmy sie w Fatehpur Sikri (architektoniczne pozostałości po stolicy Wielkich Mogołów).

















Jaipur nazywany jest 'różowym miastem' z powodu wapiennych tynków, które raczej w kolorze przypominają kolor pomarańczowy, a nie różowy. Jednolitą terakotową barwę można spotkać tylko w starej części miasta, do której wjeżdża się przez jedną z wielu bram.









Typowe atrakcje turystyczne w starej części miasta to:
Hawa Mahal - Pałac Wiatru (prawdopodobnie najczęściej fotografowana elewacja w Jaipurze),






City Palace - połączenie architektury radźpuckiej i mogolskiej












oraz pobliskie obserwatorium astronomiczne Jantar Mantar.










Prawdziwą gratką, są jednak niezliczone bazary ukryte w plątaninie ulic i uliczek Różowego Miasta. Bazary te podzielone są tematycznie: wyroby z brązu, żywność, tkaniny, biżuteria etc. Tego nie można przegapić, ilość barw, smaków i zapachów przyprawia o zawrót głowy.






11 km na północ od Jaipuru leży Amber Fort - kompleks radźpuckich budowli obronno-pałacowych. Okalający 17-sto kilometrowy mur przypomina nieco chiński Wielki Mur. To tutaj właśnie można się skusić na przejażdżkę na słoniu (INR 900) lub podziwiać panoramę miasta z jednej z wież obserwacyjnych.

















Jaipur to jedno z naszych ulubionych miast, które odwiedziliśmy w Indiach. Specyficzna atmosfera, oryginalna architektura i pustynny klimat (jednego dnia 38 stopni i piękne słońce, drugiego burza piaskowa) zachwyciły nas. Myślę, że jeszcze tam wrócimy...


Komentarze

  1. jestem zauroczona Waszym blogiem :)
    i zazdraszczam szczerze podróżowania :)

    polecam innym: http://magdalena-ellemo.blogspot.com/2012/04/chciaam-wam-polecic-pewien-blog-jesli.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy za miłe słowa!

      Usuń
  2. Uwielbiam takie klimaty i te ażurowo-architektoniczne detale :), dziękuję za podróż w szerokości geograficznej i w czasie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszymy, że nasze zdjęcia Ci się podobają. Pozdrawiamy

      Usuń

Prześlij komentarz

Podobał Ci się ten wpis? Masz coś do dodania bądź chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zostawisz swój komentarz :)

Popularne posty z tego bloga

08/09 Pierwsze spotkanie z Afryką... na wyciągnięcie ręki

Plaża w Conil de la Frontera to jedna z piękniejszych piaszczystych plaż w Andaluzji. Szeroka, rozległa, czysta, nieprzeludniona... Postanowiliśmy na niej odpocząć i zażyć upragnionej kąpieli słonecznej w drodze do Algeciras. Woda była nieco chłodniejsza niz w Kadyksie, lecz wspaniałe fale wszystko zrekompensowały (zabawa była przednia). Samo miasteczko wydaje się być ładne (pueblo blanco), niestety nie mieliśmy czasu na zwiedzanie gdyż po drodze planowaliśmy odwiedzić jeszcze Tarifę.

Ach... leniem być!

Nasza wyprawa do Chin nie była w założeniu wyprawą ekstremalną, nie planowaliśmy przez całe 4 tygodnie przemierzać rozmaite trasy wysokogórskie ani też spędzić tego czasu wyłącznie w wielkich aglomeracjach miejskich. Mówcie co chcecie, ale przemieszczanie się z jednego miasta do drugiego co parę dni bywa męczące, a nadmiar wrażeń trochę przytłaczający. Na ten wyjazd czekaliśmy praktycznie cały rok i od samego początku wiedzieliśmy, że bedziemy chcieli spędzić jeden tydzień na robieniu NIC. Wybór padł na wyspę Hainan położoną na Morzu Południowochińskim, zwaną przez niektórych chińskimi Hawajami. Tropikalny klimat, temperatury między 25 a 30 stopni Celsjusza, woda, plaża - tego właśnie było nam trzeba.  Aby dostać się do Sanya (miasta na południu wyspy) z Zhangjiajie najpierw czekała nas 13-sto godzinna podróż pociągiem (na szczęście w nocy) a potem 1,5 godzinny lot. Oczywiście po opuszczeniu lotniska trzeba uważać na naciągaczy, którzy bardzo chętnie nas zawiozą do centrum za cenę 2x w…

Pierwsze koty za płoty

Słoneczny stan USA, słynący z parków rozrywki, pięknych plaż i aligatorów. Dom Myszki Miki, manatów i kubańskich imigrantów. Miejsce gdzie w 1946 roku wymyślono mrożony, skoncentrowany sok pomarańczowy. Jeden z najbardziej siwych stanów w całej Ameryce, gdzie 19.1% populacji to osoby w wieku 65 lat i starsze. Floryda, to tutaj zaczęliśmy naszą wymarzoną podróż po Stanach Zjednoczonych. Dlaczego akurat tutaj? Powód był bardzo prozaiczny. Nasz strat był mocno zdeterminowany przez zakup kampera, a po lekturze przeróżnych blogów podróżniczych i for internetowych, rozpatrując wszystkie za i przeciw, okazało się, że na Florydzie powinno pójść nam całkiem gładko ze wszelkimi formalnościami rejestracyjnymi i ubezpieczeniowymi (o tym jak nam poszło pisałam już w dwóch poprzednich postach TUTAJ i TUTAJ).