Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2011

13/09 Zachód słońca nad Alhambrą

Kolejny dzień zaczęliśmy od wspaniałego śniadania tuż przy Katedrze, gdzie opracowywaliśmy plan na najbliższe godziny w Granadzie.

Pierwszą atrackją turystyczną do odwiedzenia była miejscowa korrida. Kiedy weszlismy na arenę jasny, ceglany, piach raził w oczy i mocno kontrastował z czerwonymi barierkami oraz błękitnym niebem. Te mocne, jaskrawe barwy, cisza i świadomość tego co się dzieje w tym miejscu zrobiły na nas duże wrażenie. Na czerwonych barierach widać głębokie zarysowania od rogów byków, a na ścianach zaschniętą krew...



12/09 Marzenia o Alhambrze...

Przysłowie hiszpańskie mówi, że kto nie widział Granady, ten niczego nie widział.

Granada była jednym z pierwszych miejsc do odwiedzenia, które zaznaczyłam na naszej mapie podróży. Owiana tajemnicą Alhambra i jej ogrody - jedno z moich wieloletnich marzeń - w końcu zrealizowane!

Bilety do Alhambry (warownego zespołu pałacowego dynastii Nasrydów z XIV w) można zarezerwować wcześniej przez internet, co jest bardzo zalecane w wielu przewodnikach turystycznych, gdyż liczba zwiedzających jest ograniczona i z góry określona każdego dnia. Są dwie główne opcje do wyboru:

1) bilet w cenie 50EUR  - w cenie zwiedzanie Alhambry z przewodnikiem oraz transport z i do.
2) bilet w cenie 13EUR bez transportu i przewodnika.


11/09 Ronda i mosty :)

Nasz cel: Granada!!! Oryginalny plan zakładał odwiedzenie Rondy i okolicznych białych miasteczek: Grazalema, Montejaque ale poprzestaliśmy tylko na Rondzie w drodze do samej Granady.
Z Algeciras wyjechaliśmy nieco później niż zakładaliśmy. Wstępnie chcieliśmy wyruszyć o świcie by dojechać do Rondy już na godzinę 8.00 rano, by tam zjeść śniadanie i spędzić trochę czasu. Niestety, jak to zwykle bywa, życie zweryfikowało nasz plan i ostatecznie wyjechaliśmy w granicach godziny 10.00 rano. Na trasę naszego przejazdu wybraliśmy drogę A397 - nie bez powodu tym razem podaję numer... Jeżeli ktoś z Was jest miłośnikiem mocnych wrażeń, lubi kręte trasy gdzie można poszaleć na motorze to jest to droga dla Was :) Wąska, z bardzo dobrą nawierzchnią, wijąca się wśród gór Cordillera Penibética i dolin, robi naprawdę olbrzymie wrażenie, a widok na Morze Śródziemne i Costa del Sol dopełnia całości. Andaluzyjski krajobraz zmieniał się z każdym kilometrem oddalającym nas od wybrzeża. Z pięknej zielonej kra…

10/09 Biało-czerwoni... Polska? Nie, Gibraltar!

Gibraltar to jedna z najbardziej wyczekiwanych atrakcji podczas naszej podróży. Niedość, że kawałek brytyjskiego terytorium znajduje się na ziemi hiszpańskiej, rzec możnaby kawałek ryby z frytkami wciśnięte w sam środek paelli, to jeszcze do tego małpy, kolejka górska i lotnisko tuż za przejściem granicznym,  przez które trzeba przejść pomiędzy lądowaniami samalotów, by się dostać do miasta oraz na koniec niesamowita jaskinia, w której żyli ostatni neandertalczycy. 

09/09 Afryka! Czarny ląd? Pustynie?

Nasze pierwsze 'spotkanie' z Afryką miało miejsce już w Tarifie, gdzie mogliśmy podziwiać północne wybrzeże tego kontynentu. Już tam okazało się, że nasze wyobrażenie o niej nijak się ma do rzeczywistości. Nie wiemy dlaczego ale myśleliśmy, że ujrzymy dość płaski ląd o pustynnym krajobrazie, a naszym oczom ukazał się górzysty i całkiem zielony zarys 'czarnego' lądu.


08/09 Pierwsze spotkanie z Afryką... na wyciągnięcie ręki

Plaża w Conil de la Frontera to jedna z piękniejszych piaszczystych plaż w Andaluzji. Szeroka, rozległa, czysta, nieprzeludniona... Postanowiliśmy na niej odpocząć i zażyć upragnionej kąpieli słonecznej w drodze do Algeciras. Woda była nieco chłodniejsza niz w Kadyksie, lecz wspaniałe fale wszystko zrekompensowały (zabawa była przednia). Samo miasteczko wydaje się być ładne (pueblo blanco), niestety nie mieliśmy czasu na zwiedzanie gdyż po drodze planowaliśmy odwiedzić jeszcze Tarifę.

07/09 Hiszpańskie zagłębie sherry i ... plaża!

Jerez de la Frontera, hiszpańską stolicę produkcji sherry, nie mogliśmy pominąć podczas naszej wycieczki. Brytyjscy kupcy, w tym mieście stworzyli anglo-andalyzjskie dynastie producentów jak np, Snademan, którego bodegę odwiedziliśmy. Tam dowiedzieliśmy się o historii powstania marki Sandeman, tajemniczego logo oraz poznaliśmy różnicę pomiędzy sherry fino, amontillado i oloroso. Sama degustacja sherry była znakomitym zwieńczem naszej wizyty :)

06/09 - Pueblo blanco i zachód słońca w Kadyksie...

Tego dnia opuściliśmy Sewillę i wyruszyliuśmy w kierunku Kadyksu. Po drodze postanowiliśmy zwiedzić jedno z andaluzyjskich pueblos blancos - Arcos de la Frontera. Jest to niewielkie, ciche miasteczko z wąskimi uliczkami, bielonymi ścianami domów, kolorowymi patiami, wyrabianą ręcznie ceramiką i bardzo czosnkowym gazpacho :) Naszym zdaniem zdecydowanie warte odwiedzenia.



05/09 Przygodo, przygodo....

Przygodo, przygodo...
trochę będzie szkodo... ;)

A wszystko zaczęło się od porannych (ok godz. 6.00 rano) zegarka. Niestety tego dnia się nie wyspaliśmy gdzyż Daniel żądny przygód nie mógł się doczekać kolejnych wrażeń. Aby mu ich dostarczyć z samego rana wybraliśmy się na sewilską korridę - Plaza de Toros de la Maestranza (wizyta tylko z przewodnikiem - 6,50 EUR za osobę). W związku z tym, że była to nasza pierwsza wizyta na arenie korridy wydawało nam się, że sama arena do walki z bykami będzie większa... Natomiast kontrastujące kolory niebieskiego nieba, biało-żółtych ścian, czerwonych band i intensywnie ceglastego koloru piachu wywarły na nas bardzo duże wrażenie.
Muzeum korridy przedstawia historię samej korridy, znanych torreadorów oraz byków, które swą walecznościa zdobyły sobie miejsce w muzeum. Nasz przewodnik był neutralny jeżeli chodzi o słuszność bądź brutalność korridy. Nasze odczucia...? Mieszane..., hiszpańska duma z tradycji przeplata się z poczuciem winy, temat kontrower…

04/09 W poszukiwaniu 'zaginionej' Triany

Tego dnia pierwszym puktem naszej wycieczki bylo Charco de la Pava (pchli targ). Targ niektórym z nas przypominał targ w Warce, a innym warszawski Stadion XX-lecia. Można tam zakupić wszystko czego dusza zapragnie: owoce, warzywa, używane buty, zdezelowany sprzęt audio-wideo, zabawki z lat 80-tych, drewniane rowery, stare aparaty fotograficzne, maszyny do szycia, rzeźby z kości słoniowej, szczeniaki, obrazy, stare piloty do telewizorów, etc..., czyli mydło i powidło w rzeczy samej. Ogrom samochodów, tłok, skwar, chaos...



03/09 Dzień '0'

Wylot do Sewilli naszymi 'ulubionymi i tanimi' liniami lotniczymi Ryanair nie odbył się bez niespodzianek. Podcza odprawy zostaliśmy uprzejmie poinformowani przez naszego rodaka, że nie mamy wykupionych głównych bagaży (sic!).... a co za tym idzie byliśmy zmuszeni do poniesienia nieplanowanych kosztów w kwocie €80 (€40 za bagaż). Chyba nie muszę pisać jak ów incydent wpłynął na nasze nastroje....

Do Sewilli dotarliśmy około godziny 18.00. Słońce...., chmur jak na lekarstwo, wiatr... jaki wiatr? Welcome to Analucia!!!! Zaczynamy nasz urlop :D

Do centrum z lotniska dotarliśmy autobusem linii EA (€2.40 za bilet). Do samego hotelu musieliśmy dojechać kolejnym, cudownie klimatyzowanym autobusem linii C4 (€1.30 za bilet) i tu pierwsze zderzenie z lokalnymi zwyczajami:

Przygotowań ciąg dalszy

Niecałe 4 tygodnie pozostały nam do wytęsknionych wakacji. Plan wycieczki nabrał już bardzo konkretnego 'kształtu', hotele i hostele zarezerwowane, samochód wynajęty, wstępne wydatki podsumowane... (ten ostatni punkt niekoniecznie napawa nas optymizmem ale teraz to już z górki).

16-sto dniowy andaluzjski tour podzieliliśmy następująco:
Sevilla 3 doby
Cadiz 2 doby
Algeciras 3 doby (1 dzień Tarifa, 2 dzień Ceuta, 3 dzień Gibraltar)
Granada 3 doby
Almeria 1 doba
Malaga 3 doby

Trasa przejazdu pozostała bez zmian, będzie weryfikowana na bierząco podczas podróży :)

Na początek: Plan naszej podróży

Naszą andaluzyjską przygodę zaplanowaliśmy na początek września 2011.

Zaczynamy w Sewilli a kończymy w Maladze. Planowany czas podróży to 2 tygodnie.

Po drodze zamierzamy odwiedzić Kadyks, Tarifę, Algeciras, Ceutę, Gibraltar, Rondę, Granadę, Almerię, Góry Sierra Nevada i Nerję (to oczywiście pobieżny plan, który będzie weryfikowany w trakcie). W sumie mamy do przejechania około 1000 km (nie licząc przeprawy promem do hiszpańskiego zakątka w północnej Afryce).

Już nie możemy się doczekać!!!